Część z nich to pasjonaci, inni szukają pewnej, stabilnej pracy – łączy ich chęć zatrudnienia w Miejskich Zakładach Autobusowych. Prawie sto osób bezrobotnych stawiło się na Giełdę Pracy w zajezdni „Woronicza” organizowaną przez naszą Spółkę i Urząd Pracy m. st. Warszawy.

Większość małych chłopców marzy o tym, żeby usiąść za kierownicą autobusu. Dorosłym spełnienie marzeń z dzieciństwa wydaje się nierealne – to przecież wielki pojazd, na dodatek uzyskanie prawa jazdy i kwalifikacji wstępnej jest drogie i czasochłonne.

A jednak marzenia w tym przypadku są jak najbardziej realne i często się spełniają. Uczestnicy Giełdy Pracy mogli wczoraj usiąść za kierownicą Solarisa, przetestować ultrawygodne fotele, porozmawiać z kierowcami naszej Spółki, obejrzeć specjalną prezentację, wreszcie rozpocząć rekrutację.

Część osób, które posiadają uprawnienia do prowadzenia autobusów już w najbliższym czasie usiądzie za kierownicą pojazdów z syrenką na masce, inni dopiero muszą nauczyć się jeździć wielkimi przegubowcami. Dla nich Urząd Pracy i MZA mają specjalną ofertę, która pozwoli przekroczyć bramy największego przewoźnika autobusowego w Polsce. Kandydaci będą mieli sfinansowany zarówno kurs prawa jazdy jak i kwalifikacji wstępnej. Sześć tysięcy złotych dla każdego przygotował Urząd Pracy, resztę środków wyłożą Miejskie Zakłady Autobusowe. Do tego każda osoba podczas szkolenia będzie dostawała stypendium.

Giełda pracy pokazała, że zawód kierowcy autobusu pomału przestaje być domeną mężczyzn – dziesięć procent uczestników wczorajszego wydarzenia stanowiły kobiety, na dodatek zdeterminowane do tego żeby usiąść za kierownicą przegubowca.

Czy Miejskie Zakłady Autobusowe stają się znów jak dawniej firmą „rodzinną”. Być może – jedna z uczestniczek Giełdy Pracy zjawiła na „Woronicza” w towarzystwie męża… kierowcy MZA. Za nimi podążało dwóch synów, którzy też z zachwytem przyglądali się autobusom.

Duża część kandydatów z wczorajszej Giełdy Pracy już wkrótce dołączy do 3700 kierowczyń i kierowców MZA. Następnych serdecznie zapraszamy.