Po raz szesnasty tysiące miłośników stołecznej komunikacji zebrało się we wrześniową sobotę aby świętować Dni Transportu Publicznego. A my po raz szesnasty przygotowaliśmy dla nich masę atrakcji, w tym oczywiście związane z transportem publicznym.

Miłośnicy komunikacji od najmłodszych do najstarszych nie zawiedli mimo ponurej deszczowej pogody. Już od wielu tygodni docierały do nas pytania najpierw o termin i miejsce, a potem o atrakcje tegorocznych Dni Transportu Miejskiego. Osoby, które przez cały rok czekają na największe święto stołecznej komunikacji miejskiej na pewno nie były zawiedzione.

Przede wszystkim na terenie zakładu R-1 „Woronicza” czekało na nich całe spektrum taboru, od współczesnego po taki jakim jeździli nasi dziadkowie. Można było zobaczyć najnowszego elektrycznego Ursusa, ale też pamiętającego czasy odbudowującej się stolicy, Chaussona APH 47. Podobnie na sąsiedniej zajezdni tramwajowej można było usiąść za korbą i pociągnąć za dzwonek zabytkowego „koguta” czyli tramwaju typu A i porównać go z najnowocześniejszą Pesą 128N. Wśród starych pojazdów, na fanów zabytków na czterech kołach, czekał jeden z pierwszych warszawskich niskopodłogowych autobusów – Ikarus 411. Pojazd po kilkuletnim remoncie wygląda jakby właśnie opuścił progi budapesztańskiej fabryki. Dni Transportu Publicznego były okazją do jego uroczystej inauguracji przez wiceprezydent Renatę Kaznowską, prezesa MZA Jana Kuźmińskiego i prezesa Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej Roberta Człapińskiego.

– Mimo że to autobus zdecydowanie młodszy od Chaussona, jest dla nas równie cenny – mówi Marcin Żabicki z KMKM. – Renowacja tego pojazdu zajęła nam kilka lat, była też równie kosztowna. Jest to prawdziwy biały kruk, wyprodukowany zaledwie w sześciu egzemplarzach.

Na osoby odwiedzające w sobotnie przedpołudnie zajezdnię „Woronicza” czekało też zwiedzanie zajezdni z pokładu niskopodłogowego Solarisa, przejażdżki zabytkowym taborem czy pokazy makiet i modeli autobusów. Miłośnicy mocniejszych wrażeń z zapartym tchem oglądali sceny odbicia zakładników z rąk terrorystów czy karkołomne piruety samochodów sportowych. Najmłodsi mogli skorzystać z karuzeli, warsztatów garncarskich czy florystycznych. W Krwiobusie prezes Jan Kuźmiński dawał przykład innym oddając krew dla potrzebujących.

Po raz pierwszy goście Dni Transportu Publicznego mogli dowiedzieć się jak będzie wyglądała komunikacja publiczna w najbliższej przyszłości. Na ich oczach władze miasta wraz z szefami komunikacyjnych spółek dyskutowała o rozwoju torowisk tramwajowych i sieci pojazdów elektrycznych. Druga z dyskusji poruszała równie ważny temat – życzliwości w komunikacji miejskiej. Jaki efekt przyniosła zobaczymy już wkrótce w kolejnej odsłonie kampanii „Życzliwość w komunikacji miejskiej”.